Dziewczyna

Jacek Kwiecień.

Dziewczyna

Jak malwa latem, cała w kwiecie,
kolorem tęczy pomalowana.
Tak ty łagodna, zefirkiem muskasz,
a czasem jak sztorm rozhulana.

Twój zapach ciała, te feromony.
Serce gołębia i buzia dziecka.
Łuk masz przez ramię przewieszony,
w kołczanie strzała tkwi zdradziecka.

Wzrokiem lubieżnym toczysz dokoła,
zasadzki swoje ustawiasz wszędzie.
Dla nie poznaki o pomoc wołasz,
kto me zranione serce posiądzie.

Oczyma trzepiesz i minki stroisz,
i szczebiot słychać już od rana.
Żeś jest samotna że się boisz,
a wokół burza rozszalała.

Strzała zatruta puszczona z łuku,
serce trafione mocno krwawi.
Alarmy syren słychać wokół,
lecz rozum ma je za nic.

W sieci twe wpada wonią skuszony,
którą rozsiewasz zapachem miodu.
Choć buzia dziecka i w stroju malwy
nie robisz tego bez powodu.

J. K.

Autor: jacek0846 Kategoria: Miłosne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Ładnie:-)

a zatrute strzały (a nie strzała) to te wyjęte z pleców, z głowy i z serca i nie wyrzucone bo się mogą przydać ;)

po 20 zjawi się lekarz ;)
cierpliwość bym ćwiczył bo to cnota - św piotr otwiera kluczem bramkę nr 1 w której nie ma zonka ;)