Kadyks

Okręt powoli zawiną do portu
Samotny albatros przysiadł na rufie
Witaj ponownie dumny Kadyksie
Widzimy ponownie
w ten brzoskwiniowy wieczór
bose stopy dotknęły gorących kamieni
lekki podmuch wpadł do wnętrza katedry
płomień świec zadrgał niespokojnie
jak przy pierwszym pocałunku
Pamiętasz jak staliśmy tu razem
Pod hebanową rzeżą sowy?
Idąc wąskim uliczkami
szukam śladów Twych stóp
Cienie minione nie powrócą
Nie ma Cię
na gwarnych targach Kadyksu
Zapach cynamonu i imbiru
Odurza tak samo jak wtedy…
Pamiętasz tę burzę
na murach portu?
Gdy wiatr zerwał Ci kapelusz?
Wyznałem Ci…
Zawahałaś się…
nie odpowiedziałaś…
Grom w oddali
zrozumiałem
Zegnaj dumny Kadyksie




Autor: premier Kategoria: Miłosne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.