Drzewo

Tyle we mnie pomieszkuje sprzeczności,
Niedorzeczności. Po co komu takie ja?
A idee jakie wzniosłe!
W rękach szabel jednak nie noszę,
Dłonie bezsilne, kruche jak
Domki na piasku, czy
Postać z piernika.
Padają jeden za drugim,
Jak zabijane muchy,
Po zwykłej burzy...

To drzewo, co zza okna patrzy,
Samotnie wśród bloków rośnie.
Czas i pora mu niestraszne.
Raz spod nocnej latarni wygląda,
Raz od gwałtownego wiatru broni gałęzie własne.
Co duszę męczy, spala, drapie, wie dobrze.
Chociaż i ono kiedyś upadnie,
Czy może ktoś mu pomoże?
Jednak póki żywe i odważne,
Losom ludzkim przygląda się niewzruszone.

I śmieje się z ich błahości, bezgłośnie...
Własną rozpaczą strapione nieznacznie.

Autor: Ana S. Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


5

  • Autor: acha Zgłoś Dodany: 05.09.2014, 16:51

))

  • Autor: scribble Zgłoś Dodany: 05.09.2014, 16:46

Samotne drzewo pod presją lasu...

Pokładowego!

  • Autor: Rozbitek Zgłoś Dodany: 03.09.2014, 19:59

Musisz być jak to drzewo

Pewnie to chwilowe odczucie:) 5 pozdrowioka

upadnie upadnie - nie bój się
na razie jednak w wyniku powstania po upadku gra muzyka

peace
https://www.youtube.com/watch?v=HMZT1xN5_nQ