Sam Sobie

Jestem u podnóża, szczytu spod mych stóp.
Spadam na samo dno, by szukać jeszcze niżej.
Pełna pięknych wartości, nie moja głębia.
Zagubiony w mieliźnie, bez mapy w płytkości.
Głębiej niezgłębiony, nieodkryty JA.

Staję w kolejce ze ściśniętą receptą w dłoni.
Leki znieczulające garściami przyjmuję.
Popijam szklanką trucizny, na zbicie gorzkiego smaku.
Zatruty przed znieczuleniem, niezbadany JA.

Otruty znieczuleniem, skryty pod swymi stopami.
Staję na szczycie czegoś mniejszego, od samego NIC.
Odkryłem SAM. Zbadałem SAM.
Sam siebie znalazłem, na czubku obcego nosa.
Zagubiony w prostocie, odnaleziony w głupocie.
Słowami obnażony, nagi JA.

Autor: shadyshade Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.