Lekarstwo moje

Syropie mój słodki, kojący
Leczysz mnie z miłości najgorszym grzechem
- zdradą przyjaźni.
Ach, te grzeszki!
Jakież piękne!
Wspomnienia każą mi mdleć.
Czerwień na policzkach, gorąco palące!
Ach! Czy to złe? No powiedz...
Tak złe, tak bardzo..
Tak rozkoszne, tak kochane,
Ciepłe, czułe i bezpieczne.
Moje lekarstwo - mój największy wyrzut sumienia.
Ach! Trzeba tak czasem!
Tak coś dla siebie!
Ach, tak! tak! tak!
Ukojenie bólu mojego
jest początkiem nowego...
większego, mniejszego...
Ach, tak! Bez znaczenia wcale.
Tak po prostu, bez granic!

Czemuż więc tak rzadko mogę Cię kosztować, cudzie medycyny?

Ach, tak!
Łatwo Cię przedawkować i powodujesz halucynacje.
Lekarstwo moje!
Narkotyk - gwarancja!
To Ty - słabość moja, ból i szczęście ogromne.
Zapadłam się w chwilę.
Ach! Dlaczegóż tylko chwilę to trwało?
Porywaj mnie częściej do swego światka.
Kuś dymem, tą siłą!
Będziesz tworzyć mi mosty przez chorób rzeki.
Tak, Ty!
Lekarstwo moje...
... i największa zguba.
Istne szaleństwo.

Autor: nilka0 Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Do świata granic
gdzie nie sposób wzrokiem sięgnąć
*****

  • Autor: santee Zgłoś Dodany: 12.10.2015, 22:20

Oj tak, skrajne...

  • Autor: nilka0 Zgłoś Dodany: 09.02.2015, 22:08

Wiele spraw i emocje skrajne. Podoba mi się :)

dlatego "jak najdalej stąd, jak najdalej chce być, byle jak najdaleeej..." ];)