Słota i sromota

Samotność ciemięży , samotność leczy
Ran mych w obawie nikt nie policzy
Oderwanie od życia, łzy na lico
W pośpiechu gnają cierpieniem na przyłbicy

Praca w otchłani, sen wirtualny
Tak w sposób sztuczny niejasny
Odbiera smak życia, ból współczesnych
Nieznany pokoleniu zgodnych i prawych

Świergotu ptaków w ludziach już nie ma
Gnają i gnają w tym ich ,, potrzeba''
Czasy syntezy pierwiastków i obyczajów
Zagubieni w swym losie wołają ratunku
Taka właściwa potrzeba ?

Autor: pawelwerem Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.