Spacer nad stawem "Zacisze"


Wróciłem z krainy gdzie tafla srebrem kusi niebo,
by to piękno na niej do nocy zostało.
Szuwary jak żołnierze nieporuszeni na warcie,
stoją ich odbicia w wodzie poezji slow są warte

Nenufary jak panny weselne r
rozparły swe ,wielobarwne suknie bezszelestnie.
Widzę a to pałki wodna swe łebki z pnączy wychylają,
lato za pasem, dobrze się w słońcu mają.

Spoglądałem urzeczony, słońce pasmem wyznacza złotą drogę,
czy ona dla mnie bym na nią wszedł bezkarnie,
czy tylko mnie drażni i czyni to wyjatkowo ładnie.

Macham ręką ku słońcu i kwiatom które zamykają swe kielichy,
rankiem zbudzone, przywołają mnie swym kolorem.
To magia, to zmysłów zapędzenie w kozi róg, to nie człowiek stworzył, to piękno tworzy natura Bóg.

Joz w domowych pieleszach, na tle nieba kościoła wieża, wysmukła jak młoda topola.
Jakże mi smutno będzie żegnać te godziny, ten czas błogi będąc w naturze - ona cudowna = przy niej ja ubogi
Autor: slonzok
Bolesław Zaja
http://boleslawzajawwierszach.blog.pl/

Autor: slonzok Kategoria: Miłosne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Pięknie :)

Siedzę na rybach z rana , gdzieś tam. Może tam gdzie zostało pięknie opisane przez Ciebie. Widzę TO teraz i ta poranna mgiełka... to jest magia!!! Brawo!!

  • Autor: jbw-u Zgłoś Dodany: 28.06.2015, 09:03