Obiecanki na nowej drodze życia

Godzina długa
W szpitalu ciemnym korytarzu
A gdy patrzę już minęła doba

Życie ulotne jak ulotki
Fraszki opisywały o tym mnóstwo
Lecz ja popełniłem głupstwo
Spróbowałem słodkiego pudru
Wizji przedświątecznej boskiej
Nie doznałem lecz przed niebem klęczałem
Żywy czy trup wpuścili
I o głos lub wiarę pytali
Ja nie znam go a on mnie
Lecz jaśniał bosko
Aż serce ustało i wszystko się rypło
To sprawiło że wierzę
I od ignorantów odpłynę
W morze wypłynę
A kartę z nieba albo szczęście zrzucę
Wymarły pismem napiszę
Że tęsknie i jak najszybciej wrócę
Odnowiony może w ciele inny
Lecz muszę od nowa zacząć
To co zepsułem naprawić
Postanawiam wybrać nową drogę życia zdrową
Po szampanie o północy wam wszystkim obiecuje
Oby alkohol oczyścił
Aby nie zniszczył znowu nowego życia ...

Autor: Nocny poeta Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Słuszna koncepcja, życzę powodzenia.