"Fioletowa Róża"

Aksamitny ogród krasych wdzięków kobiecości,
raj dla rozkwitu fioletowych róż oddanej miłości.
Utkany Eden magią fascynacji wiecznego poznania,
skąpany pocałunku słodyczą pierwszego wyznania.
W jednym ciele co z dwojga teraz powstaje,
co raz Bóg złączył niechaj trwać nie przestaje.
Splotem rąk w podszeptach uczuć płomiennych,
tylko dla siebie pośród gwiazd bezimiennych.

Jestem by słowem karmić usta spragnione,
spełniać marzenia dawien jeno wyśnione.
Być lekarstwem na losów nieustanne wyboje,
cierpliwością zwyciężać nawet burzliwe nastroje.
Kochać szalenie z nutką twardej postawy,
byś już nigdy i przed nikim nie czuła obawy.
Zawsze tam gdzie Ty na każde serc wołanie,
nawet gdy świat przez nas w miejscu ustanie.

Nawet kosztem zagłady wszelakiego bytu ludzkości,
bo czym, że ten byt bez choćby odrobiny miłości?
Cóż warte słowa bez szczerych intencji duszy,
serca z kamienia splątane w pieniądzach katuszy.
Są niczym weksel nie posiadający pewnego pokrycia,
chwilowe szczęście zepsutego do szczętu przeżycia.
Prostaczków zguba w mamonie demonom paktować,
jam Ci jednak po wsze czasy wiernością chce orędować.

W niebo głos odą do radości pełni piersią wyśpiewując,
padam na kolana obliczem świętych uroczyście ślubując.
Iż kodeksu rycerskiego cnót względem niewiast wyuczony,
będę opiewał przybytek mojej jedynie wymarzonej żony.
Niczym ogrodnik co latorośl wciąż gorliwie pielęgnuje,
udowodnić pragnę jak słodko z Tobą codzienność smakuje.
Jak wszystek smutek i troski niechybnie tracą na znaczeniu,
pozostając daleko w bezpowrotnie beztroskim milczeniu.

Nibeanem tworząc coś na wzór osobliwego sacrum pomyślności,
ogniskiem domowym ciepło rodzinne raczę sprosić w gości.
Być opoką na krańcu błędów uwikłanych w życiowej decyzji,
kimś kto wykażę zdrowego rozsądku strumienie precyzji.
Zwykłym oddechem, ckliwym spojrzeniem, dreszczu dotykiem,
na piedestałach serca z dnia na dzień coraz to większym płomykiem.
Kroplą deszczu ugasić pragnącą osuszone dusze samotności,
dwa bieguny czy zwrotniki wciąż dążące do harmonijnej doskonałości.

W ogrodach któryś piastunką po wsze stworzenia czasy,
pozwól skosztować gdyż jam na Twe wdzięki niezmiernie łasy.
Różo fioletem w aksamitu kształtach płatkami zwodnicza;
daj, że się skusić a nieubłagany czas niech z wolna wylicza.
Każdą sekundę uniesień ponad miary ludzkich dokonań,
z każdą minutą łamiąc sztampowe zabobony przekonań.
Iż książę na rumaku białym jeno w baśni się ukazuje,
jam Ci ułanem... pod okiennicą duszy... gdzie serce miłuje.

Autor: Biały Płomień Kategoria: Miłosne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Piękny aż miło się czyta :***

Ładnie dla żony :)

Przyznać to trzeba że Waćpan masz talenta niesamowite w pisaniu nowenn ;));

Biały Płomieniu! Jestem olśniona
Miłość Ciebie znalazła i dopadła
Bierz tą ukochaną w ramiona
I proś do stołu pełnego trunków i jadła

Piękny ciepły i taki... uroczysty :)

Jestem pod wrażeniem.... Płomień w Tobie!!

  • Autor: jbw-u Zgłoś Dodany: 03.12.2015, 20:13

Z rozmachem napisane :)

  • Autor: Zefir Zgłoś Dodany: 03.12.2015, 20:12