Promyk słońca

musnął promyk słońca trawy giętką zieleń,
pobiegł dalej, tańcząc z każdą chwilą śmielej,
uśmiechał złociście w chłodnych kroplach rosy,
wróżył pięknym kwiatom kolorowe losy.

Od wczesnego ranka prędko dzień umykał
na skrzydłach motyli zabawą promyka,
aż nadeszła chmura od zachodniej strony
i promyka taniec zgasiła szalony.

Gdzie jesteś, promyku, gdzie twój złoty dotyk
na motyli skrzydłach, gdzie wesołe psoty?
Utonąłeś w chmurze? Skryłeś się za deszczem?
Czy cię zobaczymy przed wieczorem jeszcze?

Nad polami burza, wiatr obłoki goni,
nie ujrzy promyka nikt w deszczowej toni,
nim tęcza rozkwitnie na chmur pożegnanie
od świata początku aż po jego kraniec.

Powrócił promyczek z podniebnej kryjówki,
powitać motyle i złociste pszczółki,
tańczyć w kroplach rosy na trawach zielonych,
bo to słońca promyk jasny i szalony.

1o.07.2016

Autor: Jan z Czerniewic Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Potrzebny codziennie ale nie w nadmiarze :)

Piękny,aż chce się czytać*****
Pozdrawiam autora.

  • Autor: krysta Zgłoś Dodany: 11.07.2016, 16:32

Śliczny..Pozdrawiam..

Przeczytałam z wielką przyjemnością...

aż nadeszła chmura od zachodniej strony
i promyka taniec zgasiła szalony.

...Przepięknie bardzo mi się podoba taniec promyka z motylkami...Pozdrawiam serdecznie:)