przechodnie

wstaje i ruszam swoje wielkie nic
ciężko za litość jest żyć
pękło niebo na wskroś na pół
spadło potłuczone w ziemski dół

idę coś mam na ramieniu
to Krew Boża ku pokrzepieniu
i kawałek niebiańskiego szkła
wbity w ciało czysty jak łza

żebrak zawadził mi drogę
pyta czy pomogę
on też się nie uśmiechał
dam ci litość weź
nie zechciał

przechodził proboszcz po kieliszkach wielu
tłumaczył coś o miłości i zbawieniu
zatrzymała się matka zapłakała
i odeszła już nie ta sama
szedł przyjaciel udał że nie widzi
mój cień zanikł też się mnie wstydzi

widział mnie Jezus uleczył ranę
dzięki Ci Jezu ale tu zostanę
minął mnie świętobliwy
splunął słowem obraźliwym

i przechodziły dziewczyny ładne takie
dały mi jabłko zjadłem ze smakiem
chciałem ich grzeszna to zguba
odchodząc śmiały się pokazując uda


Autor: kubakubowicz Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


loooool

  • Autor: jola56 Zgłoś Dodany: 08.12.2016, 00:57

******

Gniewny...

*:)

  • Autor: bukmar Zgłoś Dodany: 17.11.2016, 18:37

Jak ja uwielbiam częstochowskie rymy,wierszyk wtedy pięknie gra, jest melodyjny,chce sie go spiewać.Za konstruykcję i pomysł kompozycyjny 5.

5

  • Autor: Rafdab Zgłoś Dodany: 17.11.2016, 18:22

stylem już przypominasz Burse

  • Autor: fikret Zgłoś Dodany: 17.11.2016, 18:15

:P

fajny pomysł ale rymy trochę częstochowskie :v

  • Autor: Liliana Zgłoś Dodany: 17.11.2016, 17:58