Kyrie

Ile jeszcze razy będę musiał umrzeć?
Już powoli mi się to chyba nudzi.
Może to nieuczciwe lecz na powierzchni myśli się trudniej,
Niebo poza swą klatką jest takie czyste, a tak bardzo Sumienie brudzi.

Tuż obok Boga i diabła, prawdy i kłamstwa rysuję nić,
Tak łatwo oceniać i nie patrzeć w oczy.
Tak zabawne, że miewam wszystko nie posiadając nic,
Wybucha wulkan emocji, a przecież sam nikt tutaj nie kroczy.

Wschodzi nieśmiała cisza i budzi mój synkretyzm.
Tłum gapiów szczerzy kły, ja nie chcę już nic.
Powstała kolejna schizma, nie zrobisz nic niestety.
Wiara i znajomość jeży przeszyły moją myśl.

Panie, który wszystko widzisz, pokaż swój wzrok,
Balans na wspomnianej nici? Dla mnie tam jest za ciasno.
Sinusoida nieśmiertelności, który to już rok...
Twórczość i eskapizm? Tam panuje mrok, a u mnie jest jasno.

Autor: Rafdab Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


W jasności widzisz swój cień, po nocy budzi się dzień
a w dniu jesteś Ty /z Bogiem zawsze/.
Tam nie ma mroku więc bez kroku, zostać w jasności
i tylko w Boskiej miłości. Miłe pozdrowienia. Jak masz jasno to pozytywnie.

Refleksyjnie...

Dobrze, że jesteś*
Walczysz...........

  • Autor: hera41 Zgłoś Dodany: 30.04.2017, 17:56

***** Pozdrawiam.

  • Autor: krysta Zgłoś Dodany: 30.04.2017, 16:35