Klątwa

Sądziłem, że nie jestem w zasięgu klątwy,
Która od lat ciąży nad mym imieniem,
Sądziłem, że dawno odeszły demony,
I zmazały podbitą na cyrografie pieczęć.

Czekała mnie jednak niemiła niespodzianka,
Oto koszmary w rzeczywistość się zmieniają,
Czuję na szyi oddech diabła,
Czuję jak szpony serce przebijają...

W wielkim bólu pogrążony spokojnie oddycham,
Nie chcę się wysilać, po co tracić siły...
Kolejny koszmar już nade mną czyha,
Co robić? Jak mogę odkupić swe winy?

Zawsze mówili, że dobro zwycięży,
Gdzie egzekwować tą obietnicę?
Mam dość dni pokutnych za losu kaprysy,
Proszę oddajcie mi młodość, me życie!

Oddech głęboki powraca wreszcie,
Serce zaczyna bić rytmem wiosny,
Nowe przestrzenie bez strasznych westchnień
mówią, że klątwę nade mną zniosły.

Autor: marrek13 Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Ciekawy :-)

  • Autor: bjedrysz Zgłoś Dodany: 16.09.2011, 21:12

Piękny i zawiera mądrość życiową! Pozdrawiam serdecznie z odczarowaniem zła:)))

  • Autor: Leo53 Zgłoś Dodany: 14.09.2011, 18:59