Philos

Bywają noce, gdy na niebie nie ma gwiazd i księżyca także wtedy brak.
Czuwam, czuwam na sobą samym tak, jak teraz –
Wznosząc się, w niemocy, nade mną… i mogę tylko patrzeć,
Chociaż chciałbym być w stanie dać sobie jakąś pomoc.
Zastąpić tego kogoś, kogo tutaj wciąż brak…

Zrywając się z głośnym okrzykiem i rozkładając szeroko ramiona,
Biegnę przez zieloną łąkę i marzę…
Marzę, że jestem ptakiem. Że mogę wzbić się w powietrze – aby odejść stąd
na zawsze.
Gdzieś bardzo daleko, gdzie nie zna mnie nikt.

Może właśnie tam jest odpowiedź?
Może właśnie tam dowiem się nareszcie,
jak podarować sobie jakąś pomoc, jak zastąpić tego kogoś, kogo brak.

Autor: sakuja Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Czas przyniesie odpowiedź...

Bardzo długa przerwa w poezji chyba wyszła na dobre.
Dobrze, że w poezji nie używamy parodii w przeciwieństwie tego co na stronie się znajduję.