Zbrodnia

skończyła się zabawa
pożądany cel znieruchomiał
zakłamana półprzytomna wiktoria
nerwowo się rozgląda

wokoło srebrna mgła
zwiastuny piekielnej burzy
wulgarna woń znikąd
pomniejszające się pomieszczenie

dłonie niczym miski
obtłuczone w awanturze
drewniane nogi płoną
zraszane ognistymi łzami

okrwawione rumieńce krzepną
popękane wargi dukają
pratchettowski odprysk krzyku
myśli poszukują konfesjonału

winiąc siły nadprzyrodzone
winiąc trudne dzieciństwo
winiąc ogólne barbarzyństwo
winiąc głupią filozofię

minuty jak sztylety
sprawnego kołowrotu agonii
przybliżają coraz wyraźniej
ciężar niewytłumaczalnej kary

upojna halucynacja śmierci
łagodzi jak narkotyk
konwulsje cielesnej tuniki
szarpanej szklanymi szrapnelami

opada czarna kurtyna
kulisy rozbrzmiewają echem
kroków samotnego marszu
po metalowej posadzce

Autor: Teslicus Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Brutalnie

  • Autor: Zefir Zgłoś Dodany: 12.09.2017, 10:59