Remedium ambicji

Stoję na skale na przestrzeni morza,
Czekając na sztorm jak chory na zmiany,
Wtem na nieboskłonie zjawia się zorza,
I nagle się staje od prawd swych pijany,
Bo niestety jest w głowie taka sytuacja,
Karmiona głowa tonami banałów,
Toć przecież to właśnie taka agitacja
Trafię sam do zatraceńców trybunału.

Nigdy nie będzie zrozumiany,
Ten co wyjdzie poza swoje ramy,
Bo to jest właśnie społeczeństwo tchórzy,
Co gnoją tych co ich porządek burzy,
Banały, morały, prawideł chorągwie,
Każdy każdego za nogę ciągnie,
Na nic Ci ani prośby ani ból,
Każdy chce każdego ściągnąć w dół.

Choć czy warto po tej drabince,
Pchać się za wszelką cenę w górę?
Co Ci po kasie, co Ci po rodzince,
Gdy pójdziesz nad ostatnią chmurę,
Nie będziesz miał nigdy takiej możliwości
By być na niezdejmowalnym szczytów szczycie,
A gdy spadniesz w stanie wyższej konieczności,
Skończy Ci się pomysł na życie.

Bo nigdy nie będzie zrozumiany,
Ten co wyszedł poza swoje ramy,
Bo to to działa społeczeństwo tchórzy,
Co zgnoili tych co ich porządek zburzył,
Banały, morały, prawideł chorągwie,
Każdy każdego za nogę ciągnie,
Na nic Ci ani prośby ani ból,
Każdy chce każdego ściągnąć w dół.


Autor: Toivoa Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Ale ci, co nie tchórzą?, nie
kryją się przed żadną burzą.
Spokojem i cierpliwością
odnajdą się w tym społe-
cznym gnoju ze szczerością.
Ale ten, co w dół wali tego
drugiego jak on się czuje?
Nie pytajmy go - nie warto.
Niech się zapyta sam siebie
samego. Bardzo aktualny
wiersz dla tych co nie
rozumieją ludzkości..:5
Miłe pozdrowienia.

Niestety jest prawideł siła
co niejednego do zera spławiła