CHŁÓD

my wszyscy ktorzy kroczymy siezka odrodzenia
wplatani na wieki w klatwe oswiecenia
ile jestesmy wstanie poswiecic by wrescie wyjsc z cienia
ile wart jest nasza wewnetrzna idea
wystarczajaca by uciec z wiezienia
czy jestesmy wstanie zniszczyc lancuchy otepienia

wszystko to tak wazne a dla mnie bez znaczenia
bo jedyne co sie liczy jestes ty blekitny oceanie stworzenia
Ta jedyna ktora spojrzeniem otworzyla wielowymiarowe drzwi
dlatego poswiece zycie bys mogla przez zycie isc
dumna szczesliwa w pelni przez kazda chwile
rozswietla cie blask serca twoj w radosci i harmonij

Wiec wyjdz na swiat nasz kochany
pokaz pewnie kim jestes aniele wspanialy
niech prowadzi cie twe serce w blasku gwiazd
one pragna ciebie jak ja wiec spokojnie o siebie walcz
Bez strachu ja zawwsze blisko w mroku czaje sie by walczyc o ciebie jak lew
zawsze zdala na odleglosc choc serce w teskocie przybliza mnie

nigdy nie pozwole by zabrala nam cie smierc
Milosc do ciebie ciagle rozwija sie
Milosc do siebie Rodzi nienawisc czekam az wybuchnie
tworzac krwawy mord w mroczne popoludnie
ciagle mysle ze to paranoje i ze wszystko bedzie dobrze
potem wstaje patrze w lustro i znow to czuje


Autor: Lucyfer Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.