Jak węglem w wodę

Kawałki węgla spłonęły jak przeszłość
Gorącem rozgrzały powietrza lice
Dały też mięsa białko zwęglone,
Wygasły tak szybko, że liczyć się nie chcą.
Dopóki gwiazdy odbijać swym blaskiem światło będą
Dopóki nie nastanie jutrzenki godzina
Dopóki świerszcz nie skończy swojego koncertu
Tak będą się tlić, przemijać wraz z dymem,
Aż wygasną z ostatnią godziną.

Z boku ta woda, ich wieczna rywalka,
Ochładzać poczuje chęć blade ramiona,
Które to kiedyś palcem natchniona
Wezbrała się znagla i z nagła się stała
Odbiciem znajomym z węglików skrami.

Tylko te oczy, które widziały
Zawsze są czujne, lecz nieco już stare
Do Starca należą i mają się dobrze,
Gdzieś w siatce swych marzeń
Powrócą do ognia.
Będą tak samo jak węgle te małe
wygasać po cichu wraz z starym kompanem.

Autor: Cyriaka Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Niechaj wiara w siebie nigdy nie przygasa...

(*)
IIII
IIII
IIII

Płomień w Tobie !