Paprotnik zabójca

Paprotniki się zebrały w wielką masę
pod kantorem
Dużo do powiedzenia miały
jednak głosu nie zabrały.
Wszakże ważne sprawy były
o tym, co się wiecznie moczy,
o zabawach, piwach, prawach
i na pewno o też o pszczołach.

Bo to one, głównie sobie
chodzą i tak wręcz bezkarnie,
paprotnikom brudzą głowę
i czułkami biorą złoto,
co tak trudno było zbierać.

Tak po prostu w sporoficie
coś zebrało się o świcie
i Paprotnik się otworzył
nagle gametofit ożył!
W dwójkę poszli- ja widziałam,
jak listkami turbowali, okładali- jakieś kończyny łamali,
pszczół przybyła cała zgraja,
bo paprotnik jedną zabił.

Teraz, to już po zabawie-
roślin w sądzie była masa,
Paprotnika nikt nie widział,
nikt nie słyszał, za to chwalił i to dużo,
że on jest na medycynie, wyższe studia ma wnet kończyć,
że też nigdy nie miał zwady, nie pił rano- tej złej wody,
że na święta to jest zawsze w pierwszym rzędzie i to z żoną!

Wszystko poszło jak należy,
Paproć sobie teraz rośnie,
a owad- no cóż- jak leżał, tak leży,
nikt na niego nie ma czasu- toż to pijak był
i złodziej, i szarlatan jakich mało!

Autor: Cyriaka Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


I niech rośnie:)

  • Autor: hera41 Zgłoś Dodany: 08.04.2018, 19:28

Ciekawa opowieść...