Pani Halina

Rano widziałem się z panią Haliną,
dawną sąsiadką z trzeciej klatki.
W płaszczu pachnącym naftaliną
na targu kupowała bratki.

Ucieszyłem się z tego spotkania,
uścisnąłem ją i zapytałem wesoły:
Co tam słychać u Sebastiana? -
z jej synem chodziłem do szkoły.

Łzy zaszkliły jej smutne oczy.
Jeszcze bardziej się przygarbiła.
Widać było że walkę z sobą toczy
i wyszeptała, jakby się wstydziła:

Nie przyjedzie , ani nie zadzwoni,
nawet kartki nie przyśle na święta.
A tak chciałabym ciepło jego dłoni
poczuć, nim śmierć me myśli spęta.

Autor: artur s Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Smutne:(

  • Autor: hera41 Zgłoś Dodany: 28.04.2018, 12:07

Oddalamy się od siebie
a dlaczego? Wymazu-
jemy miłość z naszego
życia..:5
Miłe pozdrowienia.