Jedna na milion

Marzeniem jednym z tysiąca,
jest pewna niewinna poetka.
Pod koniec każdego miesiąca,
maluje niebo na kredkach...

a w nowym potem rozdaniu,
kolorem barwi świat cały.
W seksownym swoim wydaniu,
uroczo pachną migdały...

choć zjeść ją pragnę szybko,
bo codzień mnie tak zachęca.
Ja teraz bardzo gibko,
udaje że jestem przynęta...

Autor: poetaamant Kategoria: Erotyki

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.