Jeszcze wspomnienie o Tatku....13.03.23


Patrz Tatko - pamiętam Cię jeszcze;
jak leżałeś w zwiniętej pościeli.
Mówiłeś do mnie słowa złowieszcze,
Twój uśmiech już się nie rozanielił.

Ciało stąpało bardzo nierównym krokiem,
dusza myślała o swej doczesności.
Zdawało się jej, że zrobi wszystko potem
i odniesie się tylko do mojej twórczości.

Gdy szpital zaprosił mnie na redę
u przystani czas przyszło się zadomowić
jak malarka wzięłam swą paletę;
bo pora najwyższa było coś udowodnić.

Tę tonę miłości, którą w sobie dźwigam;
pora i czas iść do przodu.
Nie zygzakiem, ani do tyłu, bo wtedy się
migam
od odpowiedzialności i znaków ze wschodu.

A ja na Ciebie Tatko spoglądam,
bo pokazałeś jak należy kochać.
Za Twym darem ciągle podążam
i można w życiu czasami poszlochać.

Tej słabości wstydzić się nie należy,
bo cierpienie każdego dopadnie.
Sztuką jest wielką w siebie uwierzyć
masz prawo być na górze albo na dnie.

Oczyma swoimi na mnie zerkałeś,
rozchwiane me myśli za Twym wzrokiem
nie podążały.
Dusza mnie bolała, Ty o tym wiedziałeś;
wtedy to moje jestestwo rozumiałeś.

Teraz przechodzę na drugi brzeg,
spoglądam na przyszłość wzorcowo,
by nadać życiu odpowiedni bieg
muszę go ubrać w barwę kolorową.

Teraz miłość w mym sercu zagościł,
bo Boga zaprosiłam do niego.
Ty Tatko spokój u niego uprosiłeś
pragnęłam Go jak chleba powszedniego.

Dziękuję Ci za łaskę wielkiej miłości.
Poczułam co znaczy być kochaną.
Smak winogron słodkich w ustach zagościł
z życiem na zawsze pojednaną.

Teraz będę pić napój ze storczyków.
Moczyć usta i brać głęboki łyk,
bo wiem że nie należę już do laików
i pragnę, by niepokój na zawsze znikł,

autorka : Zdraszkowska



Autor: zdraszkowska Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Kochanemu tacie