Mea Culpa
Wiem już co chce powiedzieć, wiem choć zaboli
przyznanie się do winy przed kotem, odbiciem w lustrze.
Pokazałaś mi co w sobie miałem za umarłe
Pokazałaś mi że dalej umiem tańczyć
i choć sama mówisz że czujesz zbyt wiele
To w chwilę odkopałaś moich dawnych siebie
Wrzuciłaś do piwnicy gdzie schowałem...
Tu nie ma miejsca na niedopowiedzenie, na domysł.
Jest tylko prawda, której się boje bo dziesięć lat temu
obiecałem coś sobie, nocy, pustce i ciszy.
A ty przyszłaś na spacer. Dziesięć lat w godzinę.
Nie dotykaj moich dłoni bo oddasz mi więcej
wspomnień, emocji i wierszy.
Bo przez dziesięć cholernie długich lat nie chciałem ich
ani grama więcej.
A ty przyszłaś.
Otworzyłaś usta i pobudziłaś wszystkich mnie
rozsianych po całej cichej głowie.
I wrócili z wygania.
I żyją w najlepsze
A bez nich było prościej. A bez nich było łatwiej.
A z nimi wrócił smutek i poczucie winy
i wiersze
Nie dotykaj proszę, bo zachce więcej
Bo tym razem nie spalę tylko części siebie.
Bo nie takim się pisałem przez dziesięć długich lat
nie przy pomocy wierszy.
A ty przyszłaś.
Wcale nie potrzebowałem wiele.
Chrust, zapałka.
Nie dotykaj bo może zaboleć
Bo gorące. Bo to serce.
Nie dotykaj bo potem nie będzie
nic pomiędzy.
Bo nie chciałaś, nie wiedziałaś,
bo nikt nie mógł wiedzieć.
bo sam nie wiedziałem,
dalej żyje.
***
Nie zamienię tego na nic innego.
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Odnaleźć siebie...
A jeszcze jak ktoś pomoże...
Cóż chcieć więcej..
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
- Autor: andrew
Dodany: 08.02.2026, 11:09






