Koszmar

Pewnej nocy obudziłem się z koszmarnego snu,
w którym życie rozsypało się jak popiół na wietrze,
a bliscy zniknęli jak cienie gasnące o świcie,
pozostawiając mnie w pustce bez echa i światła.

Pewnej nocy obudziłem się z pięknego snu,
w którym serce było pełne jak rozkwitający ogród,
a każdy oddech smakował jak nektar życia,
jakby cały świat tańczył w blasku złotego słońca.

Pewnej nocy obudziłem się bez snu,
w ciszy cięższej niż kamień spoczywający na dnie duszy,
zobaczyłem, że to, co mam, to kruche szkło —
gotowe pęknąć pod najmniejszym dotykiem losu.

Pewnej nocy spojrzałem na świat inaczej niż zwykle,
dostrzegłem, że życie to rzeka — nieustannie płynąca,
a ja stoję na brzegu, gdzie fale przeszłości
mieszają się z prądami przyszłości.

Pewnego ranka zacząłem działać —
przestałem być liściem niesionym przez wiatr,
stanąłem mocno jak dąb, który zna burze,
walcząc, by nie pozwolić odejść temu, co cenne.

Pewnego popołudnia spojrzałem wstecz,
a za mną biegły cienie przeszłości — wilki bezlitosne,
które chciały mnie pochłonąć, lecz ja biegłem dalej,
jak rzeka, która nie zna zatrzymania.

Pewnej nocy wybudziłem się z koszmarnego snu,
który był tylko mgłą unoszącą się nad doliną lęku,
teraz wiem, że sny to tylko cienie na ścianie,
a życie to światło, które sam mogę zapalić.

Autor: dinx Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Życie to światło...

Pozdrawiam serdecznie.
Radosnego wieczoru...

Do przodu