Złamane nokturny
Dłonie mistrza czule dotykają białych i czarnych klawiszy
Ja dotykam opuszkami Twe ciało
Obaj jesteśmy w tym delikatni
Molowe kwiaty sypią się na nasze głowy
I zaplatają nasze ręce w ciepłe postronki
Moje pocałunki na Twej szyji
Choć tylko muskają jedwab Twojej skóry
To łamią rytm
Na szczęście nie zostanę na tym przyłapany bo to nie koncert mistrza
Pod naszymi zamkniętymi powiekami przemykają obrazy polskiej wsi skąpanej w słońcu które przegląda się w kałużach
Prości ludzie idą walczyć z rolą
aby jeść, odziać się i przetrwać zimę
Wóz konny przygnieciony zbożem
Białe chusty kobiet nasiakają potem znoju
Męskie ręce twardnieją od kosy i pługa
Staruszka przed domem ceruje sukmanę
To jest prawdziwe życie
A wschód i zachód słońca wyznacza rytm odpoczynku i pracy
A tutaj drzewa tak nie pachną
A tutaj wierzby nie szumią
A tutaj ...
I tylko ta muzyka wlewa dom w nasze serca
On nadal gra a ja odciskam swoje wargi na Twoim ciele
A nasz dom jest biały
a w kominku wesoło skacze ogień przeskakując z gałązki na gałązkę
A rytm wybijają krople deszczu
I zasypiamy obok siebie
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Cudowny
- Autor: Z
Dodany: 24.04.2026, 14:15
5
- Autor: poetaamant
Dodany: 24.04.2026, 02:08






