Koyot
Pasat znad oceanu
wije się jak wąż.
Skazany na banicję,
w samotności wciąż jest.
Nad pustynią oazy, źródłem
wciąż krąży bez opamiętania.
Woła: wody, życia chcę...
Karawana ciągle gna,
w pełnych żaglach wiatr.
Pamiętam każdy kształt
ziemi — ciebie,
każdy pagórek, wzgórze.
W ogrodzie oliwnym — skarb.
Głuchy ślepiec po omacku
idzie ścieżką przez las.
Wir wiatru na chwilę się zatrzyma,
stanę nagi na lądzie —
choć na chwilę,
jedną chwilę...
nie mogę.
Wieję.
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Głuchy ślepy i kulawy idą przez tory: pierwszy: słyszę pociąg, ślepy - widzę, kulawy na to : spierd***my;?
- Autor: ghost
Dodany: 03.05.2026, 14:03
Głuchy ślepy i kulawy idą przez tory: pierwszy: słyszę pociąg, ślepy - widzę, kulawy na to : spierd***my;?
- Autor: ghost
Dodany: 03.05.2026, 14:03
:)
- Autor: poetaamant
Dodany: 03.05.2026, 05:57






