PRZEMOCzeni

Wyszli na ulicę ludzie
Jedni radośni jak tęcza drudzy pochmurni jak czarne burze
Jedni chcieli by szanować innych
Nie szanując jak ktoś myślał w sposób tradycyjny
Drudzy przynajmniej byli szczerzy
Życząc śmierci tym co ich prawda gdzie indziej leży
Środka nie było bo grodziła ich policja
Choć to że to środek to zwykła fikcja
Przecież każdy jest człowiek i zdanie ma każdy
Nawet jak sam nie wie co ma w wyobraźni
I szli tak obelgami się obrzucając
Ze skrajności w skrajność sobie uciekając
Aż się deszcz pojawił i zmył ich maski
Nie było już makijaży, nie było kominiarki
Wszystko rzeczką płynęło przez drogę
I tak stali wpatrzeni zapominając co dla nich zdrowe
Teraz nienawiść na wodę wylali
Ale jak tu nienawidzić się z żywiołami
Farbowana rzeka przykryła ich po pas
I płynęła jak w klepsydrze sypie się czas
Bo się kiedyś skończyć jak ta rzeka musi
To co w żyłach płynie i nam serca dusi
Nie ma przecież winnych bo nikt z nas jest sędzią
Ale byłbym głupi mówiąc że mi wszystko jedno

Autor: MateuszDeminger Kategoria: Patriotyczne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.