Kamienie będą wołać
W Ropczycach
ma powstać dom,
którego nazwa
powinna nieść nadzieję.
Dom pomocy.
Dom hospicjum.
Miejsce, w którym człowiek
powinien nie być sam
w najtrudniejszej godzinie.
A jednak pytam:
czy hospicjum
ma być miejscem
końca życia,
czy miejscem
ochrony człowieka
przed bólem,
samotnością
i cierpieniem?
Lekarz powinien szukać
drogi do zdrowia,
gdy zdrowie można jeszcze odzyskać.
Powinien leczyć,
ratować,
rehabilitować,
dawać czas.
Nie wolno zamieniać
nadziei na śmierć
i leczenia
na oczekiwanie na zgon.
Nie chcę świata,
w którym człowiek
staje się tylko diagnozą,
a jego życie
liczbą dni
pozostałych do końca.
Prawo mówi jasno:
art. 150 Kodeksu karnego
nie jest poezją( o zabójstwie na żądanie człowieka i pod wpływem współczucia dla niego. Przepis przewiduje za taki czyn odpowiedzialność karną.)
Art. 156
nie jest poezją((dotyczy spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, między innymi ciężkiego kalectwa, choroby realnie zagrażającej życiu lub innego poważnego uszkodzenia zdrowia)
Art. 148
nie jest poezją (dotyczy zabójstwa, czyli umyślnego pozbawienia człowieka życia).
Za granicą między leczeniem
a świadomym wyrządzaniem krzywdy
nie można przejść
jak przez próg hospicjum.
Hospicjum powinno być
miejscem ulgi,
nie miejscem
przyspieszania śmierci.
Miejscem obecności,
nie rezygnacji z człowieka.
Miejscem,
gdzie lekarz mówi:
„Zrobimy wszystko,
co zgodne z wiedzą medyczną
i dobrem chorego”.
A nie:
„Nie ma już o co walczyć”.
Bo kto ma prawo
odebrać człowiekowi
nadzieję,
jeżeli istnieje jeszcze
możliwość leczenia?
Nie chcę
„doktorów śmierci”.
Nie chcę powrotu
do czasów,
w których lekarz
przestawał widzieć
w pacjencie człowieka.
Historia Auschwitz-Birkenau
powinna być ostrzeżeniem,
a nie metaforą
dla współczesnej medycyny.
Nie wolno jednak
wrzucać do jednego worka
prawdziwej opieki hospicyjnej
i przestępstwa.
Hospicjum może być
ostatnim domem
pełnym troski.
Może być miejscem,
w którym człowiek
nie umiera samotnie.
Może być miejscem,
gdzie ból zostaje uśmierzony,
a godność pozostaje
do ostatniego oddechu.
I właśnie dlatego
trzeba pytać.
Trzeba patrzeć.
Trzeba wymagać,
aby każda osoba,
która może być leczona,
miała dostęp do leczenia.
Nikt nie powinien
zamieniać leczenia
w drogę do szybszego zgonu.
Nikt.
Bo kiedy wszyscy milczą,
kamienie zaczynają mówić.
Jak w opowieści
o Kamieniach na szaniec
— pamięć zostaje wtedy,
gdy człowiek odważy się
nazwać zło.
A jeśli kiedyś
kamienie Ropczyc
miałyby przemówić,
niech nie wołają
o śmierci.
Niech wołają
o prawdzie.
O lekarzach,
którzy leczą.
O pielęgniarkach,
które pomagają.
O hospicjum,
które daje człowiekowi
godność.
I o tym,
że dopóki istnieje
szansa na życie,
człowiek
nie może być
przedwcześnie
skreślony.
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






