kawaler do wzięcia
Miałam dwadzieścia pięć lat.
Byłam młodą lekarką,
z głową pełną planów,
z życiem dopiero
otwierającym przede mną drzwi.
Poszłam z bratanicą
do agencji matrymonialnej.
Miało być spotkanie.
Rozmowa.
Może miłość.
A dostałam ofertę.
Mężczyzna
po osiemdziesiątce.
I propozycję podróży statkiem,
którą miałam sfinansować,
jakby pieniądze
miały być grą wstępną
do uczucia.
Drugi kandydat?
Człowiek z problemem alkoholowym,
suchy alkoholik —
a jednak z nawrotami,
z piciem,
z libacjami,
z kolegami od kieliszka
ściąganymi do domu.
I pytam:
czy tak wygląda
„kawaler do wzięcia”?
Czy może
kawaler do utrzymania?
Młoda kobieta
nie powinna być
towarem do skojarzenia
z kimkolwiek,
kto potrzebuje
opiekunki, sponsorki
albo pieniędzy.
A jednak
tak wtedy poczułam:
jakby moje życie
miało zostać wycenione,
a moja młodość
przeliczona na cudze potrzeby.
Później pojawiły się
inne propozycje,
inne interesy,
inne pytania.
Klient z rynku nieruchomości
miał pytać,
czy może oglądać moje mieszkanie.
Moje.
A ja zaczęłam się zastanawiać,
czy ktoś nie zaczął
rozporządzać moim życiem
bez mojego udziału.
Usłyszałam również
informacje, których prawdziwości
nie mogłam wtedy zweryfikować:
o innych interesach,
o agencji,
o kobietach traktowanych
jak towar.
Nie wiem,
co było prawdą,
a co cudzą opowieścią.
Ale wiem jedno:
ja nie wyraziłam zgody
na to, by ktoś pisał
moją historię za mnie.
Nie jestem
„kandydatką do wykorzystania”.
Nie jestem
sponsorką cudzej starości.
Nie jestem
opiekunką alkoholika
przydzieloną przez agencję.
Nie jestem
mieszkaniem do obejrzenia.
Nie jestem
nieruchomością do sprzedania.
Nie jestem
towarem.
I właśnie dlatego
pytam o prawo.
Bo jeżeli ktoś
wykorzystuje czyjąś bezradność,
zależność,
krytyczne położenie
albo wprowadza człowieka w błąd
dla własnej korzyści,
to nie jest już
„swatanie”.
To może być
granica,
za którą zaczyna się
odpowiedzialność karna.
Prawo zna takie granice.
Art. 198 Kodeksu karnego
chroni osobę, której bezradność
lub znacznie ograniczona zdolność
rozpoznania znaczenia czynu
zostaje wykorzystana
w celu czynności seksualnych.
Art. 203
mówi o doprowadzeniu człowieka
do prostytucji m.in. przez przemoc,
podstęp, stosunek zależności
lub wykorzystanie krytycznego położenia.
Art. 286
dotyczy oszustwa —
gdy ktoś dla korzyści majątkowej
wprowadza drugiego człowieka w błąd
albo wykorzystuje jego błąd
lub niezdolność
do należytego pojmowania działania.
To nie znaczy,
że każda zła oferta
jest przestępstwem.
Ale znaczy:
człowiek nie może być
przedmiotem handlu,
manipulacji
ani cudzej kalkulacji.
Bo kiedy młoda kobieta
przychodzi po miłość,
nie powinna wychodzić
z rolą sponsorki,
opiekunki
czy osoby przeznaczonej
do spełniania cudzych interesów.
A gdy pytam dziś:
„Jaki kawaler
jest do wzięcia?”
odpowiadam sama sobie:
Taki,
który bierze odpowiedzialność
za własne życie.
Nie taki,
którego trzeba utrzymywać.
Nie taki,
którego trzeba ratować
kosztem młodej kobiety.
Nie taki,
którego ktoś
próbuje sprzedać
pod nazwą miłości.
Bo miłość
nie jest transakcją.
A kobieta
nie jest towarem.
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Super
Kobieta jest jak kwiat na łące
Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia
- Autor: andrew
Dodany: 14.08.2026, 18:33
Mocny niebanalny temat
- Autor: ZOLEANDER
Dodany: 14.08.2026, 15:22
Ciesz się że jeszcze nie nadeszła jesień średniowiecza, która cie/was czeka?
- Autor: ghost
Dodany: 13.08.2026, 22:36
Chwalisz się czy żalisz wiedźmo?
- Autor: ghost
Dodany: 13.08.2026, 22:35
Chwalisz się czy żalisz wiedźmo?
- Autor: ghost
Dodany: 13.08.2026, 22:34






