Bez prądu

To był błąd to był blond
Odcinają w Łodzi prąd

Nie ma sąsiad nie mam ja
Ciemność wszędzie to jest znak

Lecz Nie usnę bez lektury
będzie wieczór mój ponury

Zapaliłem świeczki trzy
Już mi razniej po co łzy

Nie wiem jak długo wytrzymam
W tych ciemnościach dajcie wina

Nikt nie słyszy ciemno wszędzie
Sklep zamknęli nic nie będzie

Działać tu
a lodówka
Brak mi słów

Rozmrożone juz żeberka
Serek od ciepełka pęka

Skisło mleko i parówki
Już mi kapie z tej lodówki

Nic nie zrobię prądu nie ma
To nie żarty żadna ściema

Telefon też pada mi
A do tego zimno i
Chłodzik jakiś z okna
Grzmi
Na dworze
Jesienne łzy.

Autor: antosiekszyszka Kategoria: Bajki

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Dziekuje

Best Regards

https://youtu.be/SnIjouM4YdY?si=wEeOpjUfVRR7YgvE