Otchłań


Niosę w dłoniach swój los,
patrzę pod nogi by się potknąć.

Ale ten mój los wymyka się
i ulatuje w próżnię.

Biegnę tam za nim,
ale wiem że go już nie znajdę.

Ruszam więc w czarną otchłań,
widzę ciemność i czuję zimno.

Ogarnia mnie przerażenie,
doganiam jednak los,
ale ze smutkiem stwierdzam że nie mój .

Bezsilny padam na kolana,
otchłań przyciąga wszystko.

Klęcząc widzę jak zbliża się nieunikniony koniec wędrówki.
Zagłębiam się w otchłani,
staję się antymaterią, nicością.

Cisza , spokój i bezdenna pustka.

Autor: marzyciel74 Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


bardzo pesymistyczny , podoba mi się .