Epitafium I
Jedna ponura, smutna noc
gwiazdy nawet nie świeciły,
Ty w cierpieniu błądziłaś
nadzieje się ulotniły.
Aż bałam się żyć
z rana było już gorzej,
prosiłam o łaskę los
mężczyzna z kobietą przy Tobie.
Trafiłaś do białej sali
pełnej sprzętu i pielęgniarek,
puls był coraz słabszy
wszystko w rękach służby naszej.
I teraz czekanie
setki lat to trwało,
Zaprosili mnie do Ciebie
tym razem życie wygrało.
Mignęło w powiece mi życie
czerwień na twarzy zalśniła,
uśmiech na buziach naszych
i krew szybciej krążyła.
Pomyślałam już jest dobrze
musi tak zostać,
Nie dam Ci odejść
musimy razem zadaniu sprostać.
Aż przyszedł wreszcie nowy poranek
poszłam Ciebie odwiedzić,
zastałam puste łóżko
a od nich żadnej odpowiedzi.
Pielęgniarka wycedziła
"pani mama odeszła tej nocy",
tysiąc myśli, żadnej konkretnej
siedzę , krzyczę-potrzebuje pomocy.
Jakaś staruszka podała mi dłoń
i chusteczkę na otarcie łez,
Dla mnie to jakaś abstrakcja
samotności czułam lęk.
Choć minął dokładnie rok
wiele się zbytnio nie zmieniło,
dalej cierpie- brak mi mamy
w końcu tyle nas łączyło.
Zapale znicze białe
posiedze, podumam sobie,
zadając proste pytanie
czemu nie ma mnie przy Tobie.....
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
dziękuję bardzo :)
- Autor: Vanilia :)
Dodany: 28.08.2013, 14:17
wiersz napisany prosto z serca, to się czuje 5
- Autor: Rosie
Dodany: 23.08.2013, 21:58






