Ściana

niegdyś dom miał być schronieniem
skrywać ciepło rodzinnej atmosfery
w każdym lęku i bólu ukojeniem
jego symbolem były ściany cztery

domowe ognisko paliło się radośnie
rozbrykana dziatwa siadała przy stole
wrzawa brzmiała coraz głośniej
wspomnień prawda w oczy kole

zniknęło wszystko w oka mgnieniu
a tamte obrazy zabrał wiatr
pogrążeni w nostalgicznym utrapieniu
wiemy już że to nie żart

dawna jedność zapomniana
trafiła na śmietnik historii
niedostępna jest już dla nas
tajemnica tej dawnej euforii

wzmocniona bariera fizycznego dystansu
ograniczone kontakty interpersonalne
szukanie atencji, popularności, lansu
zdaje się dziś być tak banalne

zburzone ściany walą się na moich oczach
lecą w otchłań jak kamienie po gór zboczach
na miejscu czterech tylko jedna się ostała
wirtualna ściana co nadzieje pogrzebała

realne wrażenia na bok odłożone
sztuczną maskę wciąż przybieramy
myśli, słowa odważnie wyzwolone
w upozorowanym obliczu trwamy

każdy przechodzi metamorfozę
wyzwala tłumione emocje
szczere słowa budzą grozę
wciąż uskutecznia autopromocję

szuka poklasku, pragnie akceptacji
asymiluje się z nową grupą
szuka uznania i tolerancji
codzienność zarasta wirtualną skorupą

stopniowo zyskuje upragniony szacunek
udziela się w sieciowych dyskusjach
awans w hierarchii to jego kierunek
zapomina o przyszłych reperkusjach

porzuca stopniowo realne życie
na rzecz rzekomo nowej rzeczywistości
w bezdennym tonie niebycie
tej sieciowej przypadłości

zanikają społeczne więzi
socjalizacja sromotnie upada
spadamy ze społecznej gałęzi
elektroniczna era nami włada

zamknięci w sieciowym więzieniu
spędzamy w nim większość wolnego czasu
trwając w realiów ponurym cieniu
salwując się ucieczką od prawdy hałasu

Autor: GallAnonim18 Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.